poniedziałek, 21 listopada 2011

S(rrr)utasz po raz pierwszy...

 Z pewną taką ...dozą nieśmiałości...;)prezentuję naj- pierwsze, dziewicze kolczyki nad którymi spędziłam weekend, szyte z sutaszu ...
Wrażenia ogólne- trzeba wyczuć siłę zaciągania nitki na sznureczku, żeby zszycie było odpowiednio naprężone, ale nie niszczyło przy tym struktury sznurka sutasz. Trzeba również do pracy mieć absolutnie czyste i suche ręce!!!Wyłożyłam się ciutkę gdy dłońmi które z pół godz wcześniej nakremowałam próbowałam szyć. Sznurków nie ubrudziłam biorąc je do ręki, ale wstrzymałam się jednak ok. godzinki do całkowitego wchłonięcia kremu, bo praca nawilżonymi kremem rękami nie była przyjemna.
Do sutaszu trzeba mieć wzrok sokoli, to następne spostrzeżenie, żeby trafić w idealny środek sznurka nie wystarczy tylko dobre światło....trzeba wytężać gały;))
Efektem pracy jestem no może nie zachwycona, ale jakoś mnie nie załamał. Trening czyni mistrza, a biorąc pod uwagę fakt, że przed nami coraz dłuższe zimowe wieczory, czasami miło spędzić je z lekką pracą, która wiele miejsca nie zajmuje, a czas przy szyciu mija całkiem spokojnie i sympatycznie. Będę próbować dalej, a co z tego wyniknie, to się zobaczy:)) Póki co podoba mi się ta zabawa, sutasz wymaga anielskiej cierpliwości, to cecha, której ja absolutnie nie posiadam, ale...muszę nad tym popracować,więc to póki co będzie głównym celem moich zmagań sutaszowych, trzeba się ciut udoskonalić...;)
Szyłam taką nylonową przeźroczystą żyłką, strasznie się plącze cholera, ale nie widać jej praktycznie w ogóle, więc to duża zaleta, pierwsze kolczyki jak widać wykonane zostały 3 sznurkami, powiem Wam- ciężko zapanować nad tym, żeby wszystkie okiełznąć i zszyć idealnie w środeczku, ale...starałam się bardzo.
Reasumując
- ilość czasu spędzona z tą pracą, ok 12 godz.
- ilość wypalonych papierosów z nerwowości ok 5 szt
- ilość słów niecenzuralnych (wypowiedzianych i niewysłowionych)- niezliczona: D

Efekt, taki se, ale początki mogą bywać trudne (się pocieszam);):D
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, miłego tygodnia życzę


23 komentarze:

  1. boooooskie! podziwiam!

    ja chyba nigdy nie spróbuję tego... cierpliwości to ja nie mam...

    OdpowiedzUsuń
  2. no i super! w końcu się przekonałaś :)i wierz mi-będzie tylko lepiej i aż sama nie bedziesz wiedziała kiedy Cię to wciągnie i zacznie przynosić prawdziwa twórczą przyjemność!!
    P.S.Mój pierwszy raz z sutaszem wyglądał identycznie-tylko papierosów nie wypaliłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. podziwiam za chec przyswajania nowosci

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dojdziesz do wprawy to dopiero będą sutasze. Wiadomo że na początku zawsze jest trudno

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi tam się podoba :))
    Gratuluję Ci cierpliwości,mnie by chyba pokręciło z nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolczyki wyszły wspaniałe! Pewnie dumnie je nosisz jak paw, bo są piękne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę że ja ostatnim Mohikaninem już chyba jestem , jeszcze się trzymam i nie wlazę w ten sutasz. Może dla tego że nie palie i nie mogę spełnić tych 3 punktów Reasumujących ;))Reszta to i owszem :)) Wzrok jak na razie mam dobry i chcę z takim owo pozostać a i zeza można na tym przedsięwzięciu nabyć tak konkretnego że zamiast dwóch to 4 pary kolczyków zrobisz przypadkiem. To akurat ta korzyść finansową może wyjść :)) Twoją upartość podziwiam i rezultat również - jak na pierwszy raz to.... Jakie nasze "ukochane" słówko??.. A?... :-P SUPER :)))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadia, nie jesteś ostatnia, ja też (jeszcze?) trzymam się z daleka od sutaszu. I też nie palę, więc to pewnie dlatego ;) Lejdik, trenuj, trenuj, będziesz miszczem :) a raczej miszczynią! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadia- jak wiesz okularki już noszę, to cóż mi szkodzi...;):D
    Biała korono, a skąd!!Nie noszę tych kolczyków, ja w takim stylu 'bollyŁud' w ogóle dobrze się nie czuję:))
    Yoko- właśnie o te nerwy chodzi..mnie trzęsie z nerw naprawdę często, więc to forma wyciszenia jest, a że sobie poklnę przy tym radośnie...to tylko pies słyszy i nie powie nikomu;):D
    Zosieńko, dzięki piękne!:))
    Zainspirowana, no... do boskości im daleko, jak nie wiem co, ale dzięki serdeczne!!!
    Ambi- nooo, trzeba się ulepszać..na starość:D
    Zamaskowana- jak patrzę na to co Ty z sutaszem wyprawiasz, to jakoś Ci nie wierzę w to, że można to zrobić bez palenia:D:D
    Silvanis- serdecznie dziękuję za wizytę i za pełen optymizmu komentarz!!

    OdpowiedzUsuń
  10. No kochana! Ja podziwiam, nie znam się na tym absolutnie, ale są super jak dla mnie ;) Ja tam nie mam cierpliwości do takich rzeczy, ostatnio ręce nadają się u mnie tylko do malowania, zbijania deskę i innych paści. Na szczęście remont się skończył, więc może wezmę w dłonie... druty? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tylko 5 na 12 godzin przy pierwszej takiej robótce?! Wniosek - masz nerwy ze stali, bo ja przy tej technice wymiękam! Dlatego gratuluję zacięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ Ty jesteś zdolna! I chociaz może tez nie w moim guscie, ale na pewno na czyims uchu będą cudnie wygladały! Nawet jeśli troche cos nie tak wyszło, ja bym sie nie czepiała! Pierwsze koty za płoty! Życzę powodzenia w dalszym podbijaniu tej metody.
    Zawsze, gdy zaglądam do Bestyjeczki, mistrzyni w tym stylu, to się zastanawiam, jak to w ogóle możliwe,że się te cacka nie rozsypią:) przecież to tyle misternej pracy, że aż niemożliwe,żeby te elementy poskładać w całość i tak solidnie umocować jakąś tam nitką, a mimo to nie zatrzeć wrażenia kruchości pracy:) Niebywałe :)
    Buźka i szósteczka!

    OdpowiedzUsuń
  13. wow! podziwiam i talent i cierpliwość

    OdpowiedzUsuń
  14. qrcze,,,..ja to sie nie odważę:))...piękne:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ty się "Młoda" nie załamuj,
    nerwy ty postronkiem hamuj,
    wszak nie tylko twoje żyłki
    okazały się fałszywki.
    Hafcik bardzo jest udany,
    a papieros nie wskazany.
    Buziaki i pozdrowienia od Bronki
    co wraca do żywych:-)))

    OdpowiedzUsuń
  16. E, noooo...bardzo ładne. Sutasz, powiadasz...

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję Wam miłe moje za to, że tak pięknie mijacie się z prawdą...Przesz to nie jest ładne, to są wprawki nieudolne, a jak się komuś naprawdę podoba, toajm sorry, zdjęcie nie oddaje do końca brzydoty tej pracy:P:D:D
    Pieprzu, Ty kłamczuszko;):D:D
    Pozdrawiam serdecznie, dzięki, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  18. nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba.
    Jak na debiut myślę, że całkiem nieźle-
    gratuluję wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  19. No Kochaaaana, rozwijasz się w oczach!Podziwiam Cię, choć trudno wyobrazić mi sobie Lejdika przy sutasz'u :-))...biorąc pod uwagę Twój temperament, wyzwanie nie lada ! Asiu, śliczne jest Twoje pierwsze dzieło, właśnie w tej dziewiczości jest to całe piękno. Rób piękne kolczyki, bransoletki, zawieszki, sutasz jest bardzo elegancki. Ja zamawiam sobie czOrne ;-)z kamykami, poczekam nawet rok :**) Magducha

    OdpowiedzUsuń
  20. no i podziwiam Cię ze dałas radę, :):):) Mnie jednak z igła nie po drodze, chociaz zrobiłam 1,5 wisiora...na razie wszystko leży i czeka na lepsze czasy :):)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wreszcie ktoś na trzeźwo objaśnił ile z tym ciaparajstwem roboty :) Pierwszy raz super!

    OdpowiedzUsuń