środa, 23 lutego 2011

Pani lejdik robi sobie dobrze...

I bez skojarzeń poproszę!!:P:D
Nie wiem czy też tak macie, ale ja czasami potrzebuję jakieś odmiany, czegokolwiek po prostu co sprawi, że humor mi się polepszy, niekoniecznie przy użyciu ptasiego mleczka;))Zakup nowych butów czy innych damskich szmatek w takich wypadkach w ogóle na mnie nie działa...Na pole (u nas się nie chodzi na dwór;)) Tak więc na pole jakoś szczególnie nie wychodzę jeśli nie mam po co, cztery ściany mi się znudziły...a właściwie to dwie mnie dość nieźle denerwowały i to już od kilku miesięcy. Ściany z włącznikami światła to moje przekleństwo było...Włączniki sama wybierałam, podobają mi się całkiem, ale nie miałam żadnego pomysłu co prócz tych włączników na ścianach rozlokować...Kossaka nie powieszę bo nie mam;) W Luwrze nie mieszkam, więc i żadne późne rokokoko w grę nie wchodziło...
Picasso by mi chyba najbardziej pasował, ale moja przyjaciółka Nadzia Guernicki skopiować mi nie chce, nie mówiąc już o tym, że rodzony mąż oryginału mi nie kupi (znaczy nie kocha mnie, tak se to tłumaczę;):D Nooo, to jak mi się te ściany już zniepodobały całkiem i nabrałam do nich największej
niechęci na świecie...To...wzięłam...starą, cynową sprzączkę od paska...Nie wiem nawet jakiego pochodzenia, ale kiedyś mi się okropnie spodobała i do domu przywlokłam, chyba od kogoś wycyganiłam, no nie pamiętam po prostu...Przy użyciu wysoko specjalistycznego kleju marki Kropelka ową sprzączkę przykleiłam do papieru wizytówkowego...zapakowałam wszystko w starą ramkę ze szwedzkiego sklepu- i jakoś mi tak zagrało...Jak już byłam rozkręcona twFFórczo, to idąc za ciosem, wydrukowałam 3 fotografie paryskiego metra, ramki stosowne już do nich musiałam zakupić i tak oto mam, zagospodarowane ściany!!I na dzień dzisiejszy mi się podobają, a jak się coś znudzi to się pozmienia obrazki lub ramki i zawsze to jakaś odmiana:))
I tak oto, tym razem bez użyciu ptasiego mleczka jakoś człowiek się stara przetrwać tę zimę mroźną...i aby do wiosny drogie koleżanki, aby do wiosny:)))
Obrazek ze sprzączki: solo i na ścianie: zdjęcia są wybitne, ponieważ za oknem dzisiaj była...zawieja śnieżna !!!I zero prawdziwego swiatła!:((
I odrobinę Paryża zimą w Chrzanowie;):D

Z tego miejsca pragnę Wam serdecznie podziękować, drogie odwiedzające!!!Za to, że Wam się chce, za Wasze fajne słowa, za Waszą obecność!!DZIĘKI!!!
Info dla Agi M.- Aga, Ty wiesz, że kłamstwo to grzech jest??Pójdziesz do piekieł się smażyć za te kłamstewka słodkie pod moimi fotkami tam niżej!!:D:D...Ale nic się nie martw, nie zostawię Cię tam samej;):D:D
Pozdrowienia dla wszystkich, dobrego kolejnego dnia:)
Edit- rano obrazek z klamrą, po ściągnięciu ściany i przy lepszym świetle wygląda tak:

38 komentarzy:

  1. Fiu fiu, fajny pomysł ze sprzączką :) bardzo ładne włączniki, muszę pochwalić :P

    OdpowiedzUsuń
  2. genialne pomysły... szkoda, ze ja mam wiecznie pustke w głowie... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musisz mi powiedzieć co to jest ta sprzączka - za chiny tego nie wiem a po zdjęciu co zamieściłaś tłumacząc kiepskim dniem i światłem to już w ogolę nic nie kapuje i pozostaje w ciemnościach prahistorycznych cała w niewiedzy i depresji!! A co tylko Ci się należy taki przywilej - leżeć se na łóżku i gapić się w sufit albo na te sprzączki - co by to nie znaczyło, do cholery :)))) 3-maj się dziewczyno i nastaw do cholery ostrość w aparacie może wtedy mój mózg zacznie pracować i dojdzie do moich głębokich wgnieceń mózgowych co to jest :P))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Lejdik, klamra jak piękna brosza pyszni się w tej ramie, tylko błagam postaraj się i zrób lepsze foty, żebym wiedziała co chwalę.
    Pozdrawiam i solidaryzuję się z bojkotem
    ptasiego mleczka;-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nova:))Dziękuję!!!
    Zainspiorowana- Ty się dziewczyno ucz, pomysły przyjdą jak Ci się nauka znudzi;):D
    Nadzia, sprzączka to jest taki dinks* przy pasku od spodni- to żelastwo takie!!:))
    dinks*- to jest ...hmm...no, dinks- po prostu;):D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bronko, dobrze, postaram się, obiecuję jutro rano podmienić fotki:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bronka już napisała - klamra - a to słowo z powodu zawodu który "uprawiam" dobrze znam :P - ale dziękuje za tłumaczenie :))) i idę spać - ty też śpiesz się - bo jutro idziesz do pracy przecież tYż

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Cię czytać:) Fantastyczny tekst:) Mogę teraz w dobrym humorze iść spać, może mi się co przyśni:) A klamra jest piękna:) Reszta pomysłów też mi się podoba:)Pozdrawiam z równie zimowego Krakowa:)

    OdpowiedzUsuń
  9. coś z niczego, masz te pomysły żeby w klamrze dostrzec dzieło sztuki - podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja chciałam tylko obronić słowo sprzączka (idąc za słownikiem jp pwn: sprzączka «zapięcie w formie metalowej ramki przytrzymującej przesunięty przez nią pasek») a samo słowo klamra ma aż 5 (!!!) znaczeń i tylko jedno z nich niezbyt szczegółowo opisuje zapięcie paska, butów, we włosach etc.). :P Sprzączka - jak to dumnie brzmi. :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ała. To jest to czego nie umiem. Wala się u mnie w domu takich dyrdymałków od metra i ciut ciut a ja nie potrafię z tym nic sensownego zrobić...Znaczy brak mi iskry Bożej ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna klamra :) i kolory w domu podobne do moich :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomysł ze sprzączką - GE-NIAL-NY! Szczęka opadła mi do podłogi i teraz muszę ją zbierać, a wszystko przez Ciebie! Ja też taką sprzączkę chcę! Tylka gdzie ja teraz taką znajdę, jak wszędzie wokoło królują błyszczące plastiki z cekinami (najlepiej w kolorze różowym lub pokrewnym)?

    A z tymi mężami to jakaś zmowa jest. Mnie ostatnio w oko śliczna "wintidż" waga kuchenna wpadła, ale jak mąż zobaczył cenę, to nagle okazało się, że za księdza wyszłam, takie mi kazanie strzelił...

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  14. dinks (u mnie też tak się mówi)jest super, jakie cudne pomysły przychodzą człowiekowi do głowy dzięki wgapianiu się w ścianę! jesteś dziewczyno kopalnią pomysłów:))
    i mieć w domu choć kawałek Paryża, toż to szczęście najwyższe!
    Słonecznego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  15. No nieżle to sobie wszystko wymyśliłas!!!!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. aagaaa- w myśleniu jestem miSzCzem, gorzej z realizacją, ale dziękuję Ci:)))
    Alicjo- z kopalnią pomysłów lekka przesada, może ot maleńkim jestem WYKOPALISKIEM?:>:D:D
    Zosieńko- wyszłyśmy za mąż za tego samego faceta???:D
    Joasiu, dziękuję za miłą wizytę!!Nawet ptaszki w domu mamy takie same!!;)))
    AgaB- z tą iskrą- kłóciłabym się!!Masz wszystko co należy, a nawet i więcej...po prostu nigdy pewnie nie byłaś tak zdesperowana jak ja wczoraj;):D
    Nova- dziękuję Ci Miła za pomoc w sprawie sprzączki!!Niech się Nadzia uczy polskiego od najlepszych, każe jej czytać Twojego bloga 2 razy dziennie!!(w ramach szlifów językowych offkors);):D:D
    Pozdrawiam gorąco ..w kolejny mroźny dzień dnia lutego 24;)):D

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak sobie czytam, patrzę, głowa kiwam i rozmyślam, czy my już jesteśmy takie nienormalne, że by zrobić sobie dobrze ;)) chwytamy za pędzel, wiertarkę, skrobaczkę zamiast za ... no wiesz co. A może to właśnie jest normalność?
    Super ten sprzączkowy obrazek Ci wyszedł!

    OdpowiedzUsuń
  18. jaka śliczna. bardzo stratny ten od kogo wycyganiłaś:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Jaka śliczna sprzączka! I jaki urokliwy aniołeczek! Pozdrawiam i życzę jeszcze wielu udanych przyjemności z mężem ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Matko B kuxwa jak w PL jest zimno. Ja pierdziele, od 6 rano do 17 około24 stopni rózniacy.
    Szcczecin -13 tu plus 11.
    Zamarzłam Guapa tez Mroxniak nie.
    Ja pierdziele w holere i w ogule, kto muwi rze ktos pzeprasza. pomylilo Ci sie.
    Buziole w nioch

    OdpowiedzUsuń
  21. :D:D:D LowJu Bejbe soł maCz!:D:D:D:D No zimno, kuxwa, zimno, nie da się ukryć:D:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja też znam określenie sprzączka, no i pomysł z wykorzystaniem jej rewelacyjny :)Nadmiar cukru z diety ptasiowo -mleczkowej na coś jednak się przydał ;)Poszedł w nie tylko w d..cie , ale i głowę trochę ożywił. Pozdrawiam z równie zimnego wschodu Polski M.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nooo rewelacja wyszła ta sprzączka i w ogóle całe zagospodarowanie ściany wygląda DOSKONALE!!!i straszszsznie mi sie podoba ten twój zegar 'kolejowy':) Będę kiedyś wredna i wproszę ci się na herbatkę, bo chętnie bym go na żywca zobaczyła:P

    OdpowiedzUsuń
  24. :) nie masz więcej znajomych z takimi klamrami? ;) pomysł i efekt kapitalne!

    OdpowiedzUsuń
  25. Już się trochę odłuczyłam to i czasowa jestem. tak też naczytałam sobie o ptasim mleczku i wyrażam booont. ja "ptasię" i owszem, ale Ty jak wolisz Tfffoooorcze to może i tak być. Zwłaszcza, że Cię nieźle (jak zwykle) okręciło. Pomysł fajny. Mię się podoba )))) Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  26. Trzpiocie,a no nie wiem, będę musiała pobuszować u koleżanek w szafach...;):D:D:D
    Linko:D:D:D Cieszę się, że już odłuczona jesteś!:D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Musze Cie zmartwic ale ten twor w ramce z ptakiem to nie klamra, mam taki sam, tyle,ze kupilam razem ze szklanym pojemnikiem do potpourri. Niemniej jednak ladny:)i zastanawialam sie co to za material, no jak mowisz,ze to cyna to niech bedzie cyna...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. ABily- mnie wygląda na cynę,ale kłócić się nie będę, mam jeszcze pasek od tej sprzączki, więc to na pewno sprzączka jest, bo sama z paska ściągałam:))Pozdrawiam i dziękuję za wizytę!:)

    OdpowiedzUsuń
  29. nie będę oryginalna.ale i pomysł i sprzączka i wykonanie REWELACJA, ale widziałam jeszcze taki świetny zegar, poproszę sfocić z bliska, bo się na jego widok zaśliniłam cala :):P)

    OdpowiedzUsuń
  30. Izary- ok, ale daj mi czas do jutra, gdyż dzisiaj łokrutnie mam wielką niechęć do aparata!;):D:D
    Dziękuję za wizytę:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ty mi tu o kłamstwie ....Ty Lejdiczku Ty ...nie wiem kto mi obiecał odwiedziny i tak juz któryś tydzień schodzi.Rusz ten zadek z domu wreszcie;)
    Ale jak byś nie dojechała to ja ostatnio popołudniami jestem "wolna" to może na naszych chrzanowskich ulicach sie spotkamy.A może nawet na jakąś kawkę wstapimy?

    OdpowiedzUsuń
  32. Na kawkę!!!Agula!!! W nadchodzącym tygodniu...się zdzwonimy???No co poradzę jak ledwo się poniedziałek zaczyna , a już piątkowy wieczór zaraz leci???:(((Sama wiesz jak jest, ale postaram się na pewno!!:))Serdeczności ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  33. całe życie się będę uczyć!! :)
    to w międzyczasie mogłabym mieć pomysły :)
    :*
    i tak uważam, że masz cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  34. nice photos!! Beautiful Blog
    I love all of them!!
    hugs from Chile
    c@

    OdpowiedzUsuń
  35. U mnie tez tak jest poniedziałek i piatek ,reszty dni nie zauważam wcale....chyba nie istnieją:)
    Trzymam Cię za słowo;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ha, a ja mam identycznego ptaszka;) Chyba nie tylko tobie sie spodobal i ktos przerobil na sprzaczke (u nas tez sie nosi sprzaczki przy paskach i wychodzi na pole;) ). Moj ptaszek jest w komplecie ze sloiczkiem do potpouri. Dosc stary jest, chlop go po swojej mamie mial, moja ponad 80-letnia przyszywana tesciowa tez ma taki sloiczek tylko z rozyczkami, sloiczek z cieniutkiego szkla, wiec moze nie przetrwal. Moge ci zdjecie dowodowe swojego nawet wyslac;)
    Na dowod, ze takich pokrywek jest wiecej prosze zajrzec w zdjecia tu:
    http://link.marktplaats.nl/415831439
    Mozesz sobie jeszcze drugiego ptaszka do kompletu kupic i sprzaczke do paska zrobic;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dopiero zobaczyłam, że ty juz publicznie se dobrze robisz. No gratulowac, odważna dziewczynka-nie ma się czego wstydzić buhahaha

    OdpowiedzUsuń
  38. Tygrys- ooo, widzisz, znaczy jakiś mądrzejszy przede mną naprawdę sprzączkę do paska zrobił, później ja ją przerobiłam na obrazek...I pomyśleć ile jedna kupka żelastwa może znaleźć zastosowań!!!:))Pozdrowienia z mroźnej P.
    Haneszko, a co SE będę żałować!!:D:D

    OdpowiedzUsuń